Czwartek, 20 września 2018r. Eustachego, Faustyny, Renaty
szukaj w  pb.info.pl   katalog firm   targi    
 
DODAJ KOMENTARZ
 
komentarz

autor   

 
 
 
Dalej bursztynowym szlakiem, cz.3

Warning: mysql_num_rows() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /archiwum/sub/showSingleArticleAdInfo.php on line 13
2008-09-11 11:16:13 WYDARZENIA, Podróże


Z Pragi w kierunku Linz idzie się ciężko – to teren górzysty, lasy, pola, mało asfaltowych dróg. A przecież to dopero początek 250-kilometrowej trasy, którą zaplanowała Mirosława Stroińska na wrzesień. Przeczytajcie sami jak poradziła sobie nasza wędrowniczka na odcinku, który, jak sama mówi, był wyjątkowo trudny.


Dalej bursztynowym szlakiem, cz.3
Mirosława Stroińska
Ocena: 0,00



Śladem bursztynowych kupców ruszyłam ze Zbraslav. Nadal wzdłuż biegu Wełtawy, rozlewisk rzeki i terenów górskich. Cały czas w krajobrazie, uprzednio Pragi, jak i teraz jej okolic dominują skały. Dochodząc do Vrane nad Vltavou, zastanawiałam się dlaczego rybak na środku rzeki ma łódkę oznaczoną zieloną kulą. Podchodząc bliżej zauważyłam, że jest to przeprawa przez rzekę.


Dalej bursztynowym szlakiem, cz.3
Skały na przeciwległym brzegu Weltawy…
Ocena: 0,00




Dalej bursztynowym szlakiem, cz.3
…i przy zakolu rzeki
Ocena: 0,00




Dalej bursztynowym szlakiem, cz.3
Elektrownia wodna we Vrane nad Vltavou.
Takich widoków zapewne nie oglądali wędrujący dawnym szlakiem
Ocena: 0,00



Zasięgając wcześniej “języka” co do trasy, doradzono mi by nie iść ścieżką rowerową, bo prowadzi przez teren górski, tylko z Vrane nad Vltavou do Mechenice mostkiem – uwaga –  kolejowo-rowerowo-pieszym. Jeszcze przed mostem dopytywałam przygodnego kierowcę,  czy faktycznie pieszemu wolno tam iść. Na to miły starszy pan, że tak, ale trzeba uważać i rozglądać się na wszystkie strony, bo “maszynka tam jeździ”.


Dalej bursztynowym szlakiem, cz.3
Ścieżka “rowerowa” prowadząca na most
Ocena: 0,00



Po chwili marszu przez most, nagle usłyszałam odglos linek kolejowych, a po chwili gwizd samej kolejki i na zakręcie widać już było wagoniki. Więc ja, strachliwa kobiecina, stanęłam jak najbliżej barierki mostu. Byłoby rewelacyjne zdjęcie kolejki, ale stojąc prawie na baczność, na drżącym moście, gdzie poniżej rzeka, nie odważyłam się wyciągnąć aparatu, a co dopiero zrobić fotkę. Uff, torami kolejowymi, po śliskich kamieniach, bo zaczęło padać, dotarłam do stacji Mechenice, gdzie w przydrożnej kafejce odsapnęłam przy kawie.


Dalej bursztynowym szlakiem, cz.3
Widok z mostu na zakole rzeki
Ocena: 0,00




Dalej bursztynowym szlakiem, cz.3
W Mechenicach spotkałam bardzo ciekawe graffiti
Ocena: 0,00



Od miejscowości Mechenice rozpadało się. Idąc dalej szosą w kierunku Davle zaciekawiły mnie budowle po drugiej stronie Wełtawy, wraz z tunelami do przejazdu przez góry.


Dalej bursztynowym szlakiem, cz.3
Wełtawa w deszczu
Ocena: 0,00



Wytyczając trasę, aby uatrakcyjnić sobie marszrutę, strałam się częściowo wpasować w trasy turystyczne, czyli ścieżki rowerowe, piesze, szlaki przyrodnicze. W Davle, jak zwykle, upewniam się co do trasy. Kobieta wskazuje schodki i górkę, oznakowane żółtym szlakiem i na mapie też się wszystko zgadza, więc powinno być dobrze. Ale albo ja coś się źle spytałam wymieniając kolejną miejscowość, albo zostałam źle zrozumiana, bo coś mi nie pasuje.


Dalej bursztynowym szlakiem, cz.3
Davle – stary most
Ocena: 0,00



Chciałam iść brzegiem Wełtawy, w kierunku jej dopływu Sazawy, a tu stale w górę i w dół, a rzeki nie widać. Nie wiem ile razy wykrzykiwałam “nie lubię gór” i tym podobne epitety. Właśnie w takich momentach przydałby się pilot, może na rowerze, który sprawdzałby czy trasa wytyczona ma odniesienie do trasy w terenie. Taka osoba informowałaby mnie, czy w miejscu postojowym znajduje się jakiś nocleg i czy ewentualnie nie zmienić trasy.
Wreszcie napotkany gospodarz nieodległej posesji rysuje mi szkic i objaśnia jak się stamtąd wydostać.


Dalej bursztynowym szlakiem, cz.3
Pomocny w drodze napis
Ocena: 0,00




Dalej bursztynowym szlakiem, cz.3
Widok z wysokiego brzegu rzeki Sazawa na miejscowość Pikovice
Ocena: 0,00



Przez Pikovice, w kierunku Hradistka. Najpierw się śmiałam sama z siebie, że jako turystka wybitnie niegórksa muszę  chodzić po górach, a potem powtórka typu “nie lubię gór”. I w końcu nocleg w Hradistku po około 25 kilometrach marszu.

Tekst i zdjęcia – Mirosława Stroińska

Czytaj także:
Dalej bursztynowym szlakiem, cz.1
Dalej bursztynowym szlakiem, cz.2
 
 

Wyślij e-mail rekomendujący nasz serwis
Adresat e-mail
 
 
Dalej bursztynowym szlakiem, cz.3
Z Pragi w kierunku Linz idzie się ciężko – to teren górzysty, lasy, pola, mało asfaltowych dróg. A przecież to dopero początek 250-kilometrowej trasy, którą zaplanowała Mirosława Stroińska na wrzesień...
czytaj cały artykuł
 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 

 
Waszym zdaniem
 
Jeszcze nie skomentowano powyższego artykułu
 
NEWS
 
 

Copyright © 2000-2018 Polska Biżuteria. Wszelkie prawa zastrzeżone. Strony internetowe L77