Dalej bursztynowym szlakiem, cz.4
Tegoroczna trasa marszruty, odcinkiem dawnego szlaku bursztynowego, wiodła ze stolicy Czech w kierunku Linz w Austrii, to jest około 293 kilometry. Bursztynowi kupcy najprawdopodobniej wędrowali wzdłuż biegu rzeki, Wełtawy (Vltavou), co potwierdzają oppida celtyckie, czyli ufortyfikowane osady. Zanim główny szlak handlu bursztynem wiódł z Aquileii przez Carnuntum, oraz Vindobonę (Wiedeń/Austria) i Brigetio (O.Szöny/Węgry), wcześniej wędrowano właśnie przez Lentię i Lauriacum, gdzie w pobliżu były przeprawy przez Dunaj. Trasa trudna, ponieważ przebiega przez tereny górskie, oraz rozlewiska i meandry rzeki Wełtawy.
Choć nasza podróżniczka – Mirosława Sroińska – jest już w domu nam opowiada o swojej dalszej wędrówce.
|
| To jeszcze nie Alpy |
| Ocena: 0,00 |
|
|
Ze względu na błądzenie poprzedniego dnia, żółty szlak turystyczny, którym miałam wytyczoną trasę, zmieniłam na drogę lokalną między miejscowościami Krňany a Vysoký Újezd. Zapewne bursztynowi kupcy z towarami, wędrowali z jednego skupiska osad do innego, najprostszą drogą. W okolicy dominują tereny rolnicze, pola, łąki, a na nich zwierzęta.
Chciałam ominąć las i skręciłam nie tam gdzie powinnam. W efekcie, zamiast do kolejnej wsi doszłam do jakiegoś gospodarstwa, więc wracam kawał drogi.
Trawa jest mokra, bo padało i do tego muszę przejść przez las. Obawiam się zabłądzenia, jednak ścieżki są dobrze oznakowana, choć drogi w lesie podmokłe. I znów raz po raz pod górkę, tak że kilkakrotnie wygłosiłam mój "ulubiony" tekst pod tytułem "nie lubię gór" i tym podobne epitety.
|
| Ocena: 0,00 |
|
|
W Hrazanach, do której to miejscowości zmierzałam znajduje się celtyckie oppidum z około 120 roku, przed naszą erą. Prowadzą tam dwie ścieżki turystyczne, niebieska i żółta. Poszłam żółtą, którą nazwałam „pokrzywową” wiadomo dlaczego. Nie dochodzi ona jednak do samego zabytku, trzeba jeszcze przejść jakieś 2 kilometry. Ale, no właśnie, po zauważeniu napisu Hotel, prawie jak fatamorganę, widziałam picie, natrysk a może nawet pralkę. Trasa wiodła przez małe miejscowości, więc oczywiście miałam problemy z kupnem wody i znów przydałby się pilot z jej zapasem.
|
| Między Radíč a Hrazanami |
| Ocena: 0,00 |
|
|
Można powiedzieć, że nocowałam przed dawnym grodem, czyli na podgrodziu. I tutaj należałoby spytać Pana prof. Baranowskiego, czy jest to fachowe określenie.
|
| Przed Hrazanami |
| Ocena: 0,00 |
|
|
Z Hrazan trasa dawnego szlaku prowadzi wzdłuż Wełtawy, przez małe miejscowości i tereny rolnicze. Tak jak meandry rzeki, wije się piesza ścieżka turystyczna. Idąc za oznakowaniem, wchodzę w las. Po jakimś czasie, zamiast dalej oznakowanego szlaku turystycznego, szlaban. Nie wiem, czy mogę przejść, czy nie, więc się wycofuję i idę w innym kierunku, bo gdzieś w oddali słychać samochody na szosie. Kolejna leśna droga raz kończy się stromym zboczem, raz polaną, albo w poprzek płynie strumień.
Pot zalewa mi oczy, i nie wiem czy dzwonić do Ambasady, czy pod 112, żeby pokierowali mnie GPS. Po około godzinnym krążeniu, ścieżkami wydeptanymi przez zwierzęta, wydostaję się w pobliżu jakiegoś pola, przez które muszę „przebrnąć” by dojść do szosy.
|
| Ocena: 0,00 |
|
|
Co do „ciuchów”, to wyglądają lepiej niż z reklamy proszku do prania. Od samego rana, dostałam „do wiwatu”. Nie ma gdzie kupić wody, bo na razie małe miejscowości. Wreszcie w Chlum przy Nalžovicach, restauracja i sklepik, gdzie po kupnie wody, zdejmuję plecak i siadam na schodkach. A przed wyruszeniem dalej, na zapas zaopatruję się w lody. Mieszkanka Chlumu, pokazała jak kierować się na Dublovice, skąd już w większości asfaltowe drogi w kierunku miasteczka Kamýk nad Vltavou.
|
| Ocena: 0,00 |
|
|
Mirosława Stroińska
Czytaj także:
Pieszo bursztynowym szlakiem, cz.1
Pieszo bursztynowym szlakiem, cz.2
Dalej bursztynowym szlakiem cz.3
|