Piątek, 18 maja 2012r. Alicji, Edwina, Eryka
szukaj w  pb.info.pl   salony jubilerskie i partnerzy   targi    
 
 
Pieszo bursztynowym szlakiem - relacja 1
Materiały prasowe 2010-09-29 12:00:14 WYDARZENIA, Podróże


Kilka lat temu Mirosława Stroińska rozpoczęła przedsięwzięcie pierwszej wędrówki trasą historycznego bursztynowego szlaku. W tym roku podróżniczka zakończyła swą eskapadę, przebywając trasę z austriackiego Linz do Akwilei. Już z domu relacjonuje dla nas swoją wędrówkę.


Mirosława Stroińska
Ocena: 0,00



Kilka lat temu rozpoczęłam przedsięwzięcie pieszej eskapady trasą dawnego szlaku bursztynowego. Na podstawie publikacji naukowej i mapy z tejże opracowałam i przemaszerowałam trasę prowadzącą z Pragi czeskiej na Wybrzeże Bałtyckie oraz odcinek wzdłuż rzeki Wełtawy, również ze stolicy Czech do miasta Linz, w Górnej Austrii. Jest to jedno z odgałęzień dawnego szlaku handlu bursztynem, prowadzącego z Aquileii nad Adriatykiem, na północ Europy, na bursztynodajne wybrzeże Bałtyku: Zatokę Gdańską lub Półwysep Sambijski.

Kontynuację przedsięwzięcia zaplanowałam na lato. Cała eskapada zaczęła się trochę nerwowo, ponieważ pociąg, którym jechałam do Wiednia, już w Polsce miał opóźnienie, lecz austriaccy kolejarze je "nadgonili" i zdążyłam na wieczorne połączenie do Linz.. Następnego dnia, z naddunajskiego nabrzeża, z centrum miasta Linz, dawnej Lentii, wyruszam na trasę.


To co zawsze budzi mój uśmiech, czyli miniaturowe schronisko młodzieżowe w Linz
Ocena: 0,00



Próbując wyjść w kierunku Wels, jak zwykle prawie dwie godziny ganiania po mieście, ponieważ sieć autostrad jest tutaj bardzo rozbudowana. Wreszcie pomógł mi rowerzysta i dokładnie naszkicował "mapkę", którą mam się kierować...
Tak, w tym przypadku bursztynowym kupcom było o wiele łatwiej, wyjść najpierw z celtyckiego oppidum, a później za Rzymian z kasztelu, który stanowił wysunięty punkt militarny strzegący przejść przez Dunaj. Miejscowości na terenie królestwa Noricum, oddalone od siebie od  20 do 30 kilometrów, stanowiły kiedyś punkty etapowe, gdzie znajdowały się stacje pocztowe i celne.


Technika na trasie, nie znana jeszcze bursztynowym kupcom
Ocena: 0,00



Szosa, którą maszeruję w kierunku Wels wiedzie prawie równolegle do  nurtu rzeki Traun, wzdłuż której przemieszczali się kupcy. No cóż nie chcę się powtarzać, ale trasa poboczem szosy przypominała mi "trochę" marsz naszą jedynką, choć tutaj nie lało. Cały czas jednak musiałam zmagać się z wiatrem, a gdy zaczyna kropić, deszcz zmywa pot, który szczypie w oczy. Jednak jeden odcinek szosą bardzo mi się podobał -  dokańczano budowę odcinka tuneli i cały ruch samochodowy odbywał się jedną stroną, drugi tunel zaś cały był "mój".


Jeden cały tunel jest mój
Ocena: 0,00



Kolejnego dnia kropi, więc rezygnuję z dojścia do rzymskich murów na Schubertstraße. Ovilava bowiem stanowiła ważny węzeł komunikacyjny na północy Noricum, między innymi dochodziła tutaj droga solna. A ja nie przez bród, a przez most na rzece Traun, zmierzam w kierunku obecnej trasy Römerstraße, dawniej nieraz zwaną "via Norica".


Most w Wels
Ocena: 0,00



I znów rankiem ruszam na trasę przez miasteczko Kirchdorf i Micheldorf.  Następnie, tak jak bursztynowi kupcy, maszeruję wzdłuż rzeki Steyer. Krajobraz się zmienia na tereny rolnicze. A ja człap, człap od przystanku do przystanku, ponieważ niektóre są tak "ekskluzywne", że mają ławeczki i można chwilę odsapnąć. 


Kirchdorf
Ocena: 0,00



Okolica miejscowości Steyrling
Ocena: 0,00




Starożytni wędrowcy posuwali się dalej wzdłuż potoku Teichl, który wpływa do rzeki Steyer. Lecz ja zamiast strumyka słyszałam szum jadących z dużą szybkością samochodów. Szosa bowiem prowadzi równolegle do autostrady, która jest tak sprytnie "zakamuflowana", że trzeba dobrze rozejrzeć się w terenie, aby zza zieleni ją dostrzec. Dalej bursztynowy szlak prowadził przez Windischgarsten, dawną stację Gabromagus. I ja także ruszam podobnie, w kierunku Liezen. 


spacer przez miasteczko Spital am Pyhrn
Ocena: 0,00



Przełęcz Pyrneńska
Ocena: 0,00



Po około dwóch godzinach marszruty bolą pięty, lecz wynagradza mi to spacer przez miasteczko Spital am Pyhrn. Idzie się rewelacyjnie. Po "szumie" autostrad, nie strumyków i rzek, jaki dawno temu słyszeli wędrowcy, zadziwia spokój tej miejscowości, rozlokowanej w małej dolinie. Teraz z kolei dostaję "do wiwatu", cały czas szosa pnie się do góry i na samym "szczycie" tej krętej drogi Przełęcz Pyrneńska, przez którą przechodzili bursztynowi kupcy. Po około kilometrze od przełęczy, zaczyna się Styria. Do Liezen docieram bardzo zmęczona, bo cały dzień dopisywała pogoda. Ale, czyż nie pięknie jest "iść, ciągle iść w stronę słońca"...?

Tekst i zdjęcia: Mirosława Stroińska
 
 
 

Wyślij e-mail rekomendujący nasz serwis
Adresat e-mail
 
 
Pieszo bursztynowym szlakiem - relacja 1
Kilka lat temu Mirosława Stroińska rozpoczęła przedsięwzięcie pierwszej wędrówki trasą historycznego bursztynowego szlaku. W tym roku podróżniczka zakończyła swą eskapadę, przebywając trasę z austriackiego Linz do Akwilei. Już z domu relacjonuje dla nas swoją wędrówkę.
czytaj cały artykuł
 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 

 
Waszym zdaniem
 
Jeszcze nie skomentowano powyższego artykułu
 
NEWSLETTER
 
Zapisz się do newslettera


 
NEWS
 
 
LINKI ZEWNĘTRZNE
 
 
Kontakt  |  Redakcja  |  Reklama  |  Regulamin

Copyright © 2000-2012 Polska Biżuteria. Wszelkie prawa zastrzeżone. Strony internetowe L77