Chciałabym mieć więcej tupetu!
Rozmowa z popularną aktorką – Anną Samusionek
Biżuteria jest dla Anny Samusionek nieodłączną częścią ubioru. Nie wychodzi z domu bez kolczyków. O miłości, biżuterii, swoich pasjach i marzeniach opowiada naszemu portalowi popularna aktorka.
Absolwentka warszawskiej PWST. Zadebiutowała na scenie Teatru Małego w "Upiorach" Ibsena. Wraz z dyplomem otrzymała angaż do Teatru Rozmaitości. Najczęściej gra silne, dążące do osiągnięcia zamierzonego celu kobiety, walczące o swoją miłość, oddane, o niejednoznacznym charakterze, balansujące na granicy dobra i zła. Marzy o zagraniu roli, w której byłaby kobietą władzy i biznesu, agentką wywiadu czy służb specjalnych, a także kobietą obłąkaną lub opętaną. Nam znana jest przede wszystkim z seriali: "Plebania", „Pensjonat pod różą”, „Stacyjka”, „Glina”, z filmu Marka Konrada „Prawo ojca”, czy z roli Wioletty w filmie Piotra Wereśniaka „Zakochani”.
|
| Ocena: 3,17 |
Kliknij aby ocenić:
 |
|
O Pani Annie zrobiło się głośno, nie tylko za sprawą jej aktorskiej kariery. Jako jedna z niewielu kobiet odważyła się głośno opowiedzieć o problemie przemocy w domu. Co trzecia kobieta w Polsce pada ofiarą przemocy ze strony swojego partnera. Do blisko jednej trzeciej zabójstw w Polsce dochodzi na tle tzw. nieporozumień rodzinnych. Pani Anna brała czynnie udział m.in. w kampanii przeciwko przemocy wobec kobiet. Pamiętamy do dzisiaj plakaty zaprojektowane przez Magdalenę Gryszko i Annę Czarnotę – "I niech nie opuści jej aż do śmierci" czy "Więzy rodzinne". Kobietom bitym całe społeczeństwo zakleja usta. Powszechnie uważa się, że ważniejsze niż ich zdrowie i szczęście jest ratowanie rodziny. To skazuje je na życie w czterech kątach z katem. Anna Samusionek, która postanowiła zaangażować się w tę ważną akcję społeczną, sama będąc ofiarą przemocy ze strony byłego męża, podkreśla do dzisiaj, że jej przykład przełamuje stereotyp myślenia, że zjawisko to dotyczy kobiet i rodzin o niższym statusie społecznym i ekonomicznym. Mimo trudnych doświadczeń Pani Anna pogodnie i z optymizmem patrzy w przyszłość. Bez wahania zgodziła się na rozmowę o miłości, biżuterii, swoich pasjach i marzeniach.
Zapraszam do lektury.
|
| Ocena: 2,67 |
Kliknij aby ocenić:
 |
|
Jestem? Kobietą z krwi i kości. Silną i kruchą zarazem.
Miałam? Być chłopcem. Mam starszą siostrę i rodzice zapragnęli syna. Być może mój absolutny brak zainteresowania lalkami wynikał z faktu, że byłam planowana jako chłopiec?! Fascynowały mnie męskie zabawki. Moje zachowanie w dzieciństwie nie przypominało tego, co robią dziewczynki.
Jako dziecko chciałam? Zostać weterynarzem, później malarką. Ostatecznie postanowiłam zostać lekarzem i to koniecznie chirurgiem.
Aktorstwo to dla mnie? Pasja i powołanie! Choć potrafię wiele rzeczy robić naprawdę dobrze, to tylko w aktorstwie czuję się w pełni spełniona i usatysfakcjonowana.
Gdyby moja kariera nie ułożyła się tak pomyślnie? Zmieniłaby zawód, aby mieć za co żyć. Poszłabym wtedy w kierunku dziennikarstwa. Jestem jednak szczęśliwa, że jak dotąd, nie jestem do tego zmuszona.
Niebezpieczeństwa zawodu aktora? Rozgimnastykowana psychika i emocje do granic możliwości, z którymi nie każdy potrafi sobie poradzić. Gwałtowne sukcesy i porażki zaraz po nich. Energia, z którą nie wiadomo czasami co zrobić, w momencie kiedy nie gram.
Popularność i sława? Jest miła, ale i zaskakująca równocześnie.
Nie wierzę? W przeznaczenie.
Za bardzo? Ufam ludziom. Zawsze wychodzę z założenia, że skoro ja mam czyste i dobre intencje to inni też, no i bardzo często dostaję bolesną lekcję...
Wybaczam? Stosunkowo łatwo, szczególnie, gdy wiem, że ktoś naprawdę żałuje tego, co zrobił, albo jego działanie było nieumyślne. Ciężko mi za to „przełknąć” świadome, perfidne pomówienia.
Lubię? Nowe wyzwania.
Nie boję się? Ciężkiej pracy.
Pozazawodowe hobby? Jazda konna, nurkowanie, a przede wszystkim moje ukochane dziecko.
|
| Anna Samusionek na Lunch Fashion 2007 |
| Ocena: 2,83 |
Kliknij aby ocenić:
 |
|
Mój klucz do urody? To dobre geny (śmiech). A tak poważnie – nie palę, nie piję alkoholu, staram się mieć aktywny tryb życia, od kilku lat nie jem mięsa i ...uśmiecham się przez łzy.
O figurę dbam? Systematycznie ćwicząc i prowadząc aktywny tryb życia.
Kompleksy? Zawsze je miałam. Chyba jak każdy. Ale nigdy nie nabierały one chorobliwych rozmiarów, które rujnowałyby mi życie. Od kiedy urodziłam córeczkę wszelkie moje „mankamenty” mniej mnie bolą.
Biżuteria? Jest dla mnie nieodłączną częścią ubioru. Nie wychodzę z domu bez kolczyków. Uwielbiam modne dodatki. Nie mam ulubionej marki jeżeli chodzi o biżuterię. Ważne, żeby była elegancka i gustowna.
Potrafię? Śmiać się z siebie.
Chciałabym? Mieć więcej tupetu.
Rozwój duchowy zapewnia mi? Studiowanie Biblii, przeczytanie raz na jakiś czas dobrej książki, wizyta w teatrze, a także spotkania z najbliższymi przyjaciółmi.
Jestem zmęczona tym, że? Na Annę Samusionek patrzy się przez pryzmat mężczyzn, którzy mnie otaczają. Zupełnie jakbym nic nie znaczyła bez nich. A tak naprawdę wszystko co w życiu osiągnęłam to wynik mojej pracy i jestem z tego dumna.
Miłość? Ma różne oblicza, ale generalnie jest potrzebą drugiego człowieka. Potrzebą, której nie może zaspokoić nic innego. Nie można jej szukać na siłę. Przychodzi albo nie. Gdy już przyjdzie – wymaga mądrości i pracy nad związkiem.
Dobry związek? Jest wtedy, gdy partnerzy czują, że są dla siebie najważniejsi, wzajemnie się wspierają, jedno nie ogranicza drugiego...Och to temat rzeka.
Najbliższe plany? Popełnić minimalną ilość głupstw i być po prostu szczęśliwa.
Rozmawiała: Ilona Adamska, I.D.Media
fot. Glinka Agency/Archiwum I.D.Media |