Wtorek, 7 lutego 2012r. Ryszarda, Teodora, Wilhelminy
szukaj w  pb.info.pl   firmy   wydarzenia    
 
 
Dwie twarze Indii
Piotr Sypniewski 2008-09-09 16:11:19 BIŻUTERIA, Podróże


Mieszkańcy tego miasta nigdy nie doznają snu. Kiedy połowa z nich przedostanie się przez zatłoczone ulice do dzielnic Malad lub Jogeshwari na północ od centrum, druga połowa rusza w podróż parną nocą, aby dotrzeć w samą porę do odległych miejsc pracy. W ten sposób ulice Mumbaju (Bombaj) zawsze tętnią życiem. Ale jest też piękna Goa, która daje wytchnienie skołatanej duszy… Mumbaj i Goa to dwa, bardzo rózne oblicza Indii.


„Wrota Indii” – the Gates of India
Ocena: 0,00



Tygiel i plejada gwiazd
Szaleństwo panujące na arteriach Mumbaju należy do pierwszych atrakcji, jakimi miasto wita turystów. Od wschodu Słońca do późnego wieczoru na ulicach tego megapolis panuje godzina szczytu, podczas której miasto kona w konwulsjach, aby nocą wrócić do życia. Wtedy trasy szybkiego ruchu zamieniają się w tory wyścigowe z gier komputerowych. Szanse są wyrównane. Wygrywa ten, kto zwinnie i szybko poprowadzi pojazd między szeregami świateł. Nocna jazda po Mumbaju to wrażenia, które uzależniają, zarówno miejscowych, jak i turystów.    

Ile mieszkańców ma miasto, nikt dokładnie nie wie. Optymistyczne statystyki mówią o 12-14 milionach, jednak eksperci szacują że liczba może przekraczać 17 milionów. Możliwości zarobku przyciągają ludzi z reszty kraju – w różnych zakątków kraju przybywa ich tu ok. 2000 dziennie.


Prawdziwa bombajska ulica
Ocena: 0,00



Bombajska ulica to miejsce koegzystencji kontrastów. Kocioł, do którego jedno z Bóstw wrzuciło ze wszystkiego po trochę. Jest tu bieda i luksus, na wąskich i zatłoczonych ulicach spotykają się hindusi, muzułmanie, buddyści, chrześcijanie. Tu ozdobione kwiatami kapliczki z Matką Boską, a za rogiem świątynia hinduistyczna. Po ulicach gnają biznesmeni, wołają pucybuty, niemal na każdym rogu stoją handlarze obwieszeni świecidełkami, kalendarzami i  biżuterią. Wołają wróżki, bębnią uliczni handlarze instrumentów a obok nietykalne woły spacerują po drogach którymi jeżdżą najnowsze limuzyny.   


Widok z różnych stron na Mumbaj
Ocena: 0,00



Nad całą scenerią unoszą się zapachy herbaciarni oraz ulicznych smażalni, które oferują placki oraz prażone orzechy. Naturalną ścieżką dźwiękową do całego jest nieustanne trąbienie klaksonów, lament żebraków i wołanie sklepikarzy. Ta inwazja kolorów, odgłosów oraz innych bodźców sprawia, że zmysły są maksymalnie nadwyrężone. Ten kocioł jest bliski wybuchu, jednak jakaś niewidzialna siła czuwa nad tym, aby do tego nie dopuścić. Mumbaj jest miastem męczącym, nie sposób przyjechać tu na tydzień i z przewodnikiem w ręku przechadzać się między kamienicami. Miasto wsysa swoich przybyszy, obojętnie czy są oni turystami czy przyjechali tu za pracą.  


Ratusz w Mumbaju
Ocena: 0,00



Branża jubilerska
Znakiem nowoczesnego Mumbaju są nowoczesne biurowce i fabryka filmów Bollywood. Najważniejszymi miastami dla biznesu jubilerskiego są Mumbaj i Jaipur, przy czym miasta nie wchodzą sobie w paradę. W Jaipurze skoncentrowany jest handel kamieniami kolorowymi, a niekwestionowaną stolicą handlu diamentami jest Mumbaj. Właśnie tu, nad Morzem Arabskim znajduje się najwięcej manufaktur, korporacji i powstaje giełda diamentów, przez którą przepływa handel diamentami w tym rejonie Azji. Diamentów póki co w Indiach się nie wydobywa i są one importowane głównie z Afryki, ale są one najbardziej pożądanym surowcem tutejszej branży. Indie to również największy importer złota na świecie, tylko w roku 2006 indyjscy jubilerzy przerobili 800 ton tego szlachetnego metalu.


Bogactwo kolorów…
Ocena: 0,00



Goszcząc w Mumbaju warto dotknąć różnicy kulturowej między naszymi krajami. Bardzo widoczne jest właśnie w biżuterii. Wzornictwo, jakiego wymaga klient hinduski diametralnie różni się od preferowanego na rynkach europejskich, co z pewnością ma swoje przyczyny w roli jaką biżuteria odgrywała i odgrywa w życiu Hindusów. Biżuteria, oprócz tego że różni się designem i finezją, musi wyglądać bogato, kolorowo, a nawet bombastycznie, ponieważ nie rzadko podkreśla status społeczny danej osoby. Jest ona również bogata w ilość i jakoś użytych materiałów i przez to oczywiście droższa. Często spotyka się precjoza łączące kamienie szlachetne, złoto i oczywiście diamenty.


… bogactwo biżuterii…
Ocena: 0,00



Indie to kraj wielu kultur, religii oraz nam Europejczyków nieznanych obrzędów, które również mają swoje odzwierciedlenie w wzornictwie. Nie sposób jest zapoznać się z tym światem oglądając katalogi ze wzorami czy oglądając filmy z Bollywood, to trzeba po prostu zobaczyć i poczuć. Będąc w mieście, warto zafundować sobie dodatkowe wrażenia i przejechać się taksówką i zapoznać się z panującymi trendami w jednym z wielu centrów handlowych.


.. bogactwo kamieni
Ocena: 0,00



Jak już wspomniano, Indie nastawione są na eksport, dlatego też każda szanująca się manufaktura utrzymuje departamenty wzornictwa projektujące biżuterię na rynki europejskie i do USA, które wspólnie z Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Hongkongiem są głównymi odbiorcami wyrobów jubilerskich Made in India. Dzięki tym działaniom hinduskie klejnoty można spotkać na naszych rynkach, ale z tzw. półki europejskiej, a to już nie to samo. W biżuterii przeznaczonej na eksport brak jest tego bogactwa i pełni piękna hinduskiej biżuterii.


Zarówno mężczyźni, jak i kobiety w Indiach są bardzo kolorowi
Ocena: 0,00



Dzisiejszy Mumbaj wyrósł na miejscu fortyfikacji oraz portu, który założyli Portugalczycy, a w roku 1661 powędrował w ręce Anglików. Stał się dla Brytyjczyków miastem strategicznym. Właśnie stąd  rozpoczęli podbój Indii, o których mówiono że są „perłą w koronie”. Niepodległość Indii wywalczył Mahatma Gandhi i od 1947 roku są niepodległym państwem, ale wpływy dawnego Empire są widoczne do dziś, szczególnie w architekturze miasta. Od 1996  oficjalna nazwa miasta to Mumbai. Brytyjczycy odeszli – jednak wyryte na monumencie słowa Urbs prima in Indis (łac. pierwsze miasto Indii) pozostają aktualne. Największe biurowce, drugie co wielkości centrum handlowe w Azji, najwyższe ceny za metr kwadratowy w całych Indiach. To miasto dyktuje warunki. Muszą nadążyć wszyscy, również sklepikarze z targowisk i bazarów ulicznych jak Colaba Causeway czy Chor Bazar. Kupić tu można dosłownie wszystko, a czasami jest to nawet wskazane, bo umiejętność perswazji indyjscy handlarze opanowali do perfekcji. Towar nie jest drogi – bezcenne są za to wrażenia przejścia między niskimi budkami.


Widok na „city”
Ocena: 0,00



Mumbaj to miasto, które nie oddycha, które tylko na chwile zatrzymuje się w zaułku, aby zaczerpnąć powietrza i gnać dalej. Ten niewyobrażalny przepływ ludzi czyni ten moloch anonimowym. Miasto bez twarzy, ale z wypiekami, jak człowiek, który nigdy nie dozna spoczynku. Dlatego historie, jakie Mumbaj opowiada, są niezrozumiałe, są jak bełkot szaleńca, który w obłędzie rzuca wyrwanymi z kontekstu frazesami, niezrozumiałymi dla otoczenia. Nie sposób je zrozumieć, będąc tu nawet miesiąc lub dwa.


Cisza i spokój na plażach Goa
Ocena: 0,00



Śladami konkwistadorów

Dlatego w poszukiwaniu refleksji i wyciszenia warto udać się na południe, do stanu Goa. Niegdyś raj dla outsiderów z całego świata, którzy w malowniczych zatokach marzyli o wolności i o świecie bez trosk. Co ich tu przyciągnęło?  Przyroda, klimat oraz potrzeba doświadczenia wschodniego mistycyzmu, z dala od zachodniej cywilizacji. Wszystko to jest tutaj możliwe. Ten ukryty w dżungli region od Mumbaju dzieli tylko godzina lotu  – mimo to ląduje się w zupełnie innym świecie. Już sam widok z lotu ptaka na ten zespół wysp koi duszę, daje odpocząć nadwyrężonym zmysłom. Zespół wysp w Morzu Arabskim przypomina zielony dywan, z którego gdzie niegdzie jak białe plamy wyglądają haciendy dawnych gospodarzy.   


Świątynia w Old Goa
Ocena: 0,00



„Bem – vindo a Goa” – takim napisem na lotnisku Goa wita podróżnych. „Mam na imię Francesko” – przedstawia się uśmiechnięty Hindus w średnim wieku.„ Dziwisz się? To tutaj normalne. Portugalczycy zajęli Goa w roku 1520 i ich panowanie trwało dobre 400 lat. Podczas ich rządów kraj ten przeżywał wzloty i upadki. Niegdyś było tutaj tak pięknie, że Old Goa, dawna stolica koloni, nazywano drugą Lizboną. Tutaj Portugalczycy urządzili centrum administracji dla swoich terenów zamorskich leżących na wschodzie. Razem z konkwistadorami przypłynęli Jezuici i trzymali Goa w rydzach do XIX wieku, aż w końcu rząd portugalski nakazał się im stąd wynosić. Bracia zarobili fortunę na handlu przyprawami, a ich ulubionym zajęciem było nawracanie rdzennych mieszkańców archipelagu.


Katedra Bom Jesus
Ocena: 0,00

  

O obecności zakonów świadczą przydrożne krzyże, klasztory i piękne kościoły. Najpiękniejszy z nich to bazylika Bom Jesus w Old Goa. Jezuici wznieśli ją w roku 1605.
Do wystroju wnętrza świątyni wykorzystano 300 kg czystego złota, które sprowadzono z Angoli i Mozambiku. Bóg wyróżnił ten kościół, wybierając go na miejsce spoczynku jednego ze świętych, Franciszka Xaviera. Był on misjonarzem w Chinach, gdzie zginał śmiercią męczennika. Jego ciało zostało przywiezione statkiem w roku 1659 i uroczyście złożone w krypcie ze srebra i drewna. Legenda głosi, że jego ciało nie uległo rozkładowi – przekonuje z pełną powagą Francesko. 


Plaża i dżungla w jednym
Ocena: 0,00



Przesąd? Indie to kraj ludzi głęboko wierzących. Tutaj każde wyznanie przeżywa się z ogromną intensywnością. Również chrześcijaństwo. W katedrze widzę Hindusów głęboko pogrążonych w modlitwie, wpatrzonych w relikwie św. Franciszka. 


Raj na ziemi
Ocena: 0,00



Z jednej strony Morze Arabskie, fale i kilometrowe piaszczyste plaże, z drugiej dżungla i posiadłości zbudowane w stylu kolonialnym. Czas Portugalczyków skończył się w roku 1961, ale wiele z nich jest w doskonałym stanie. Przemieszczając się z wioski do wioski ma się wrażenie jakby odbywało się podróż w czasie i przestrzeni. Jednak nie jest to podróż tylko po Indiach. Świetnie zachowane hacjendy, pałacyki i kapliczki sprawiają, że rozmywa się granica między dziedzictwem portugalskim a współczesnymi Indiami.


Portugalska hacjenda
Ocena: 0,00



Zachowały się nawet kolory domów, jakie do dziś używane są na Półwyspie Iberyjskim. Kultura łacińska, czyli europejska otoczona soczystą tropikalną florą i fauną. Tutaj wszystko jest inne, bardziej przyjazne ludziom. Goa ma czyste powietrze, a poprzez zapomnienie przez resztę świata przez długi czas była zaspaną prowincją kolonialną.  Dzięki temu miasteczka i wioski zachowały typowy charakter regionu śródziemnomorskiego. Co sprawiło, że w drugiej połowie lat 60. ubiegłego wieku Goa została odkryta przez generacje „Dzieci Kwiatów.”


Luksusowy wypoczynek
Ocena: 0,00



O pamiętam. Koniec lat 60 i początek lat 70 to było jak życie w raju – opowiada Francesko z nostalgicznym uśmiechem, jakby w ten sposób chciał jeszcze raz przeżyć choć chwile z tamtym lat. I kontynuuje – Wtedy to ruch hipisowski przeniósł się z Haight Ashbury właśnie tutaj. Odnaleźli nieskażony skrawek ziemi, na którym mogli żyć według swoich ideałów, bez trujących kominów i bez zakazów. Tutaj chcieli doczekać rozpoczęcia epoki Wodnika, która  ma zapoczątkować Nową Erę Duchowości. Dla nas oznaczało to prawdziwy „high life” i wiele białych kobiet, które przecież wyznawały zasadę wolnej miłości. No i muzyka. Gościliśmy tu największe gwiazdy muzyki rockowej. Niektórzy z nich przyjeżdżali z głębokiej potrzeby duchowej, aby coś zmienić w swoim życiu. Jednak większość z nich przyjeżdżała do Goa, aby się wyszaleć. Na naszych plażach odbywały się imprezy, o których do dziś krążą legendy.


Czy potrzeba więcej?
Ocena: 0,00



Dziś na Goa takich imprez już nie ma, ale jest tu wszystko, czego zapragnie dusza wczasowicza nastawionego na wypoczynek na wysokim poziomie. Są piękne, luksusowe hotele nad Morzem Arabskim z ofertą Spa jak np.  Fort Aguada Beach Resort. Niegdyś ogromna fortyfikacja portugalska, z której do dziś zachowała się baszta wysunięta w morze, z której strażnicy wypatrywali wrogich statków. Dziś przypływają tylko turyści, aby wypocząć i poddać się zabiegom relaksującym, jak indyjskie masaże olejkowe czy terapii aromatycznej.

Przyjeżdżaj częściej – mówi na pożegnanie Francesko – przecież era Wodnika dopiero nastąpi. Kto wie, może będzie niezły koncert!

Z Indii można przywieść piękne wspomnienia soczystej Goa, ozdobną biżuterię z Mumbaju oraz poczucie, że klejnoty mogą mieć wartość społeczną oraz być dobrem przekazywanym z  pokolenia na pokolenie.

Piotr Sypniewski
fot. Tomasz Gajek, Vladimir Pivtorak, Piotr Sypniewski

 
 

Wyślij e-mail rekomendujący nasz serwis
Adresat e-mail
 
 
Dwie twarze Indii
Mieszkańcy tego miasta nigdy nie doznają snu. Ulice Mumbaju (Bombaju) zawsze tętnią życiem, dzień czy noc ruch jest ogromny. Ale jest też piękna Goa, która daje wytchnienie skołatanej duszy… Mumbaj i Goa to dwa, bardzo różne oblicza Indii.
czytaj cały artykuł
 
Twoje Imię i Nazwisko
 
Twój E-mail
 
 

 
Waszym zdaniem
 
Jeszcze nie skomentowano powyższego artykułu
 
NEWSLETTER
 
Zapisz się do newslettera


 
NEWS
 
 
LINKI ZEWNĘTRZNE
 
 
Kontakt  |  Redakcja  |  Reklama  |  Regulamin

Copyright © 2000-2012 Polska Biżuteria. Wszelkie prawa zastrzeżone. Strony internetowe L77